Związek z osobą zranioną. Jak uniknąć błędów?

· Wrzesień 29, 2018

Nawiązanie relacji z kimś, kto został kiedyś skrzywdzony nie należy do najprostszych. Niektórym wydaje się, że są ratunkiem dla złamanego serca innej osoby. Często myślimy, że jest to coś zupełnie normalnego i pozytywnego. Jednak zazwyczaj może to ograniczać naszemu partnerowi możliwość stawienia czoła problemom z przeszłości. Czy związek z osobą zranioną może być zdrowy i szczęśliwy?

Jako ewentualny przyszły partner musisz uważać, aby nie wejść w rolę zbawcy czy uzdrowiciela dla twojej drugiej połówki. W niektórych przypadkach takie osoby powinny odczekać pewien czas, zanim wejdą w nową relację.

To pomoże im uporządkować sprawy i pogodzić się z przeszłością. Ty powinieneś wkroczyć w jej życie, gdy będzie na to w zupełności gotowa.

Osoby ze złamanym sercem często starają się odnaleźć kogoś, kto na nowo „je naprawi”. Poszukują relacji za wszelką cenę. My z kolei nie jesteśmy świadomi ryzyka, jakie podejmujemy wchodząc w związek z osobą zranioną.

Najlepiej, aby ktoś po ciężkich przejściach miłosnych, spędził trochę czasu w samotności, samemu pokonał ból i trudne wspomnienia z przeszłości. To doda mu sił i pewności siebie.

Kompleks zbawiciela – związek z osobą zranioną

Gdy doświadczysz „kompleksu zbawiciela” staniesz się wyjątkowo czujny i uważny wobec każdej osoby, która wydaje się być zraniona i potrzebująca opieki.

Przeczytaj także: Mój związek czyni mnie nieszczęśliwą

Być może jest to kobieta lub mężczyzna, którzy zostali zdołowani przez toksyczny związek, agresję ze strony partnera lub ponieśli jakieś upokorzenie. Być może będzie to partner, który był w przeszłości oszukiwany, niekochany, zdradzany lub pogardzany.

Związek z osobą zranioną

Osoba, która ma kompleks zbawiciela będzie czuła przyciąganie do takich zranionych dusz. Może także chcieć wyleczyć ich rany i czekać, aż zrobią pierwsze postępy, otworzą się na nowe uczucie.

Możesz rozpoznasz ten typ profilu osobowego:

Jeśli cierpisz na kompleks zbawiciela, być może rozpoznasz u siebie również następujące motywy:

  • Twoi rodzice nie mogli zaspokoić w dzieciństwie twoich podstawowych potrzeb emocjonalnych i nie dali ci wystarczająco dużo miłości i troski, której potrzebowałeś. Aby to zrekompensować, dajesz innym ludziom to, czego ty sam nigdy nie miałeś.
  • Twoi rodzice byli bardzo autorytarni i agresywni, więc według ciebie, bardziej wrażliwi i zranieni ludzie, są idealnymi partnerami życiowymi. Przechodzisz ze skrajności w skrajność.
  • Jesteś najmłodszym spośród rodzeństwa. Ponieważ zawsze byłeś najmłodszy w rodzinie, żyłeś próbując zadowolić innych ludzi, zyskać ich uznanie i podziw. Teraz czujesz, że opiekowanie się kimś i próba zadowolenia drugiej osoby poprzez spełnianie wszelkich kaprysów, to jedyna droga do miłości.
  • Z powodu strachu przed samotnością lub lęku przez odrzuceniem wierzysz, że należy zawsze sprawiać przyjemność innym i pomagać ludziom, aby sprawić, że będą chcieli z tobą być. Wierzysz, że będąc takim jakim jesteś, inni ludzie zwrócą przysługę w postaci uczucia i miłości.

Przeczytaj także: Związek idealny- sięgam gwiazd z Tobą lub bez Ciebie

Jak wynika z powyższych przykładów, podejście „zbawiciela” ratującego wszystkie złamane nie zawsze może być słuszne. Opieka nad innymi to jedno, ale danie zranionej osobie czasu na przepracowanie traumy – to drugie.  Musimy dać innym czas na uzdrowienie, w pełni dojrzenie do nowego związku.

Jednak często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zaczynając związek z osobą zranioną, tym kto może zostać następnie skrzywdzony, jesteśmy my sami. 

Kiedy skrzywdzona osoba się podnosi i rusza naprzód

Można powiedzieć, że dzięki opiece i ochronie swojego „zbawiciela”, zraniona osoba zostaje uzdrowiona i odrodzona. Będzie mogła ruszyć naprzód.

Co jednak stanie się później? Czy możliwy jest scenariusz, w którym osoba, która odbudowała swoją pewność siebie i swoje uczucia, zostawi i porzuci swojego zbawiciela? Tego, który przecież wziął na siebie jej ból? Niestety, odpowiedź brzmi: tak.

Związek z osobą zranioną nie jest łatwy

Dowiedz się więcej: Czy mój związek ma przyszłość? Czy warto walczyć dalej?

W takiej sytuacji uczucia „zbawiciela” zostają zdruzgotane. Nie tylko ze względu na wszystko co zrobił dla partnera, ale także dlatego, że traci jedyny sens swojej egzystencji- pomaganie i rehabilitacja skrzywdzonej osoby.

Poza tym, że musi pozbierać się psychicznie i odzyskać godność, musi przede wszystkim  stawić czoło najgłębszym obawom: samotności i poczuciu opuszczenia. Lęk przed porzuceniem jest dla niego przecież paraliżujący.

Często wpada również w złość. Uważa, że odchodzący partner jest niewdzięczny. Jednak nie zawaha się, jeśli przyjdzie mu spotkać na swojej drodze kolejną zranioną osobę i od razu zechce rozpocząć nowy związek.

Każda z nas powinien najpierw  „ratować” siebie

Ludzie, którzy wydają się mieć kompleks zbawiciela, często myślą, że jest to coś pozytywnego. Uważają się za dobroduszne, pomocne, poświęcające się osoby. Jednak prawda jest taka, że zabierają oni skrzywdzonym ludziom możliwość przepracowania traum i stawienia czoła problemowi sam na sam. Sami również nie potrafią zbudować dojrzałej relacji.

Pamiętajmy: nie możemy uratować wszystkich. To powstrzymuje innych ludzi od stawania się silniejszymi. Wiedza, że można odbudować samego siebie i że nie potrzeba nikogo, by walczył za nas jest bezcenna i terapeutyczna.

Kłótnia w związku

Nawiązanie relacji i związek z osobą zranioną jest ogromnym ryzykiem. Zawsze jest możliwość, że potraktują nas jak przystań. A gdy podniosą się i podreperują swoje emocje, wówczas odejdą. Takie jest niestety ryzyko opiekowania się partnerem, który może później stać się dla nas toksyczny.

Przeczytaj także: Wiek emocjonalny pozbawiony wzruszeń – kiedy zostajesz w nim uwięziony

Należy powstrzymać się od rzucania się na głęboką wodę i nie nawiązywania relacji z kimś, kto był świeżo zraniony, kto czuje się niekompletny. Aby rozpocząć zdrowy związek, obie osoby muszą być na tym samym etapie i same rozwiązać swoje problemy z przeszłości. Nie powinniśmy obarczać innych swoimi traumami i poczuciem desperacji.

Nie jest jednak tak, że każdy taki związek jest skazany na niepowodzenie. Przy odpowiedniej pracy nad sobą, przy wsparciu specjalistów i psychologów możemy stworzyć zdrowy i szczęśliwy związek. Jednak, gdy balans zostanie zachwiany i jeden z partnerów przejmie rolę opiekuna, zbawiciela –  każda ze stron może wyjść z tego jeszcze bardziej zraniona niż wcześniej.