Marieke Vervoort: paraolimpijka popierająca eutanazję

Luty 24, 2017
Po tym, jak w młodym wieku zdiagnozowano u niej chorobę zwyrodnieniową mięśni, lekarze zalecili Marieke Vervoort kontynuowanie aktywnego trybu życia. Znalazła ona powód, by kontynuować swoje życie realizując się poprzez uprawianie sportu. Chociaż ona jasno daje do zrozumienia, że nie nadeszła jeszcze na nią pora, Vervoort wie doskonale, że kiedy już nadejdzie właściwy moment, chce odejść na swoich własnych warunkach.

Po tym, jak w młodym wieku zdiagnozowano u niej chorobę zwyrodnieniową mięśni, lekarze zalecili Marieke Vervoort kontynuowanie aktywnego trybu życia. Znalazła ona doskonały powód, by kontynuować swoje życie realizując się poprzez uprawianie sportu.

Na paraolimpiadzie w Rio de Janeiro w 2016 roku zdobyła trzy medale olimpijskie.

Chociaż ona jasno daje do zrozumienia, że nie nadeszła jeszcze na nią pora, Marieke Vervoort wie doskonale, że kiedy już nadejdzie właściwy moment, chce odejść na swoich własnych warunkach. Dlatego też popiera ruch na rzecz dopuszczenia eutanazji.


Marieke Vervoort od zawsze była wojownikiem. Ta licząca sobie 37 lat belgijska zawodniczka przygotowała dokumenty dotyczące swojej własnej eutanazji już w roku 2008.

Chociaż ona jasno daje do zrozumienia, że nie nadeszła jeszcze na nią pora, Marieke wie doskonale, że kiedy już nadejdzie właściwy moment, to chce odejść na swoich własnych warunkach

Wszyscy wiemy doskonale, że nie mamy pełnej kontroli nad tym, co przyniesie nam życie. Choroby, wypadki, niespodziewane wydarzenia… te wszystkie wyzwania kształtują nas i stanowią próbę siły naszego charakteru.

Nie możemy wybrać tego, czym nas życie zaskoczy w przyszłości, ale czasami możemy wybrać sposób i moment na jego zakończenie.

Marieke

Marieke Vervoort po raz kolejny zainicjowała dyskusję na temat eutanazji, a także rozpowszechniła fałszywą plotkę, że zamierza pożegnać się z tym światem zaraz po zakończeniu igrzysk paraolimpijskich. Oczywiście, nie było to prawdą. To nie jest jeszcze na nią pora, ale jej mądre, rozsądne i odważne słowa zachwyciły cały świat.

Niezależnie od tego, czy zgadzamy się z ideą eutanazji, czy też nie, wszyscy możemy się zgodzić co do jednej kwestii: ta wspaniała kobieta zasługuje na nasz pełny szacunek i absolutny podziw.

Dziś chcielibyśmy więc przybliżyć jej historię.

Ostatni start Marieke Vervoort

Marieke Vervoort kroczy przez życie z intensywnością kogoś, kto chce wycisnąć z niego wszystko: każdy nowy dzień, każdy obraz, każdy dźwięk, każdy powiew świeżego powietrza.

Bierze udział w zawodach lekkoatletycznych, uprawia żeglarstwo lądowe i była nawet triathlonistką, zanim choroba pozbawiła ją możliwości ruchowych.

Warto zauważyć, że choć zdobyła srebrny medal na igrzyskach paraolimpijskich w Rio w 2016 roku, to jest to tylko jedno z wielu trofeów, jakie ma na koncie:

  • Marieke wzięła udział w igrzyskach paraolimpijskich w Londynie w 2012 roku, na których zdobyła dwa medale, jeden srebrny i jeden złoty.
  • Zdobyła również nagrody i wyróżnienia na wielu imprezach w jej rodzinnym kraju. Według niej nagrodą, która wywołała u niej najwięcej dumy i satysfakcji jest wyróżnienie otrzymane od
  • Stowarzyszenia Pisarzy Flamenco Sports (Flamenco Sports Writers Association), które docenia w pełni jej siłę, charakter i stawia ją w roli znakomitego przykładu dla innych.

Według Marieke był to jej ostatni start na igrzyskach paraolimpijskich.

Choroba zwyrodnieniowa

Marieke Vervoort cierpi na chorobę zwyrodnieniową mięśni, która zmusiła ją do korzystania z wózka inwalidzkiego już w bardzo młodym wieku. Jednak prawdziwym problemem nie jest sama niepełnosprawność, ale cierpienie fizyczne, z którym musi się ona zmagać każdego kolejnego dnia.

Marieke walczy ze swoją chorobą codziennie od 20 lat. Widzi wyraźnie, jak jej własne ciało z roku na rok staje się coraz bardziej upośledzone ruchowo.

Pływanie najlepszym sportem

Czasem zdarzają się jej omdlenia, ma także regularne napady padaczkowe, odczuwa silny ból, a na dodatek ma świadomość tego, że w ciągu kilku lat stanie się całkowicie niewidoma. Już teraz Marieke Vervoort widzi jedynie w 20%.

W ciągu kilku miesięcy lub kilku lat zostanie ona całkowicie pokonana przez ciemność. Z powodu tej przewlekłej choroby została ona skazana na życie w postaci trwałego kalectwa.

Eutanazja

Marieke Vervoort wiedziała doskonale już od młodych lat, jak potoczy się jej dorosłe życie. Wyznała kiedyś, że zaraz po zdiagnozowaniu choroby nawet rozważała przez pewien czas samobójstwo. Jednak stało się coś, co odmieniło jej podejście do życia.

Jej lekarz powiedział jej pewnego dnia, że świetnym sposobem na zapewnienie sobie maksymalnie dobrego pozostałego czasu będzie prowadzenie aktywnego trybu życia. Sport oznacza walkę i przezwyciężanie trudności. Marieke zapaliła się do tego pomysłu i znalazła w nim mocny argument, by dalej żyć.

Marieke Vervoort zaczęła grać w koszykówkę na wózku inwalidzkim, a później rozpoczęła uprawiać nurkowanie i pływanie. Ale tak naprawdę odnalazła swoje powołanie biorąc udział w zawodach triatlonowych. Zdobyła na nich pierwsze miejsce i zyskała sobie uznanie na całym świecie.

Zdobyła tytuł mistrzyni świata w paratriathlonie w 2006 roku, a wyróżnienie to dzierżyła przez dwa lata z rzędu.

Marieke na finiszu

W 2008 roku nie była już jednak w stanie dalej uczestniczyć w zawodach paratriathlonowych z powodu postępującej choroby. Jej życie się zatrzymało w martwym punkcie.

Jednak jej kraj wyciągnął do niej pomocną dłoń i poprosił ją o opowiedzenie historii swojego życia. Marieke więc wystąpiła w tym celu w programie telewizyjnym.

Kolejnym wyzwaniem dla Marieke Vervoort stało się opublikowanie jej własnej książki zatytułowanej „Sport dla życia” (ang. Sport for Life). W tym samym czasie pracowała również nad kolejnym istotnym dla siebie zadaniem: przygotowaniem dokumentacji niezbędnej do przeprowadzenia legalnej eutanazji.

Jej ciało już nie pozwala na uprawianie sportu, który tak kochała. A ona sama zdaje sobie sprawę z tego, że w ciągu kilku lat jej ciało i wzrok odejdą na zawsze.

Jej czas jeszcze nie nadszedł, ale to już tylko kwestia czasu.

Ponieważ stan zdrowia zmusił Marieke do rezygnacji z triathlonu, przerzuciła się na inną dyscyplinę sportu zwaną żeglarstwem lądowym.

Sport ten polega na ściganiu się specjalnego rodzaju pojazdami, których napęd stanowi wiatr, za pośrednictwem żagla. Marieke Vervoort zdobyła drugie miejsce w mistrzostwach kraju w żeglarstwie lądowym w roku 2011.

Po tym sukcesie swoją uwagę skupiła na kolejnej dziedzinie: rywalizacji niepełnosprawnych sportowców na wózkach inwalidzkich. Po zaklasyfikowaniu jej do kategorii T-2 Marieke zdominowała tę dziedzinę sportu bijąc kolejno wszystkie rekordy Europy i świata.

Jej sukcesy w igrzyskach olimpijskich w Londynie w 2012 roku zachęciły ją do dalszej czynnej rywalizacji. Ma ona nadal mnóstwo powodów do życia, mimo bólu, z którym musi zmagać się każdego dnia.

Marieke z psem

Jej ból jest tak silny, że pozwala jej spać tylko w krótkich okresach, trwających maksymalnie 10 minut.
Każdego dnia ataki padaczki stają się coraz bardziej intensywne.

Marieke doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że jej czas z wolna, lecz nieuchronnie się zbliża ku końcowi. W międzyczasie jednak twierdzi, że zamierza wciąż jeszcze cieszyć się życiem jak tylko może i dopóki będzie w stanie.

Gdy ogarnie ją już całkowita ciemność spowodowana utratą wzroku, gdy nie pozostanie jej już nic więcej poza bólem oraz stuprocentowym paraliżem, kiedy jej ciało nie będzie już należeć już do niej, Marieke Vervoort chce się pożegnać z tym światem.

Przeczytaj także: Dbać o wzrok – 5 skutecznych rad

Eutanazja nie oznacza poddania się, ale odpoczynek dla najbardziej odważnych z ludzi. Marieke już nawet zaplanowała swój pogrzeb. Chce, aby jej prochy zostały rozrzucone nad morzem w okolicy Lanzarote, na Wyspach Kanaryjskich.

Marieke Vervoort chce być zapamiętana przez wszystkich i kojarzona z uśmiechem. W ten sposób będzie ona w stanie widzieć wszystko odpoczywając już w spokoju i bez cierpienia.